Było ciepłe lato. Mama siedziała i wpatrywała się w swoje dwa największe skarby. Pod sercem nosiła trzecie. Dzieci posadzone na niebieskim kocu bawiły się w dom.
On był kenem, a ona lalką barbie. Zabawki żyły w zgodzie, gdy nagle chłopiec oświadczył barbie, że odchodzi od niej, że złożył pozew do sądu. Ona, zrozpaczona płakała. Mówiła, że nie może tego zrobić, przecież byli i są szczęśliwi.
W wyobraźni dzieci do rozwodu doszło. On wyjechał, ona przeprowadziła się z dzieckiem-lalką do większego miasta.
"Życie" lalek skończyło się w 20 minut.
Kobieta, huśtając się na starej, drewnianej, własnoręcznie wykonanej przez jej ojca huśtawce, przysłuchiwała się opowieści o nieszczęśliwym małżeństwie zabawek. Dziwiła się, że jej 6-letnia córka i 9-letni syn potrafili w zabawie ułożyć życie wielu ludzi.
Zastanawiała się, czemu życie tak bardzo doświadcza ludzi. To pewnie z ich głupoty.
Ona o swoje małżeństwo nie musiała się martwić. Mąż pracował za granicą, ona chowała dzieci. Nic jej więcej do szczęścia nie było potrzebne niż rodzina..
|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|
- Pamiętasz to lato, co siedzieliśmy na trawie i bawiliśmy się lalkami? Ken zostawił barbie. - zaczął, już 16-letni, chłopak. Usiadł na zimnej ławce w dziwnym , jak dla ich rodziny , miejscu.
- Tak, mama wtedy zastanawiała się, czemu życie jest takie dziwne, cieszyła się, że jej się ułożyło. A teraz? Mam wrażenie, że jako dzieciaki wywróżyliśmy sobie przyszłość. Świetnie.
Na korytarz wyszedł ochroniarz. Średniego wzrostu, ciężkiej wadze.
- Na salę proszę Aleksandrę Marcyniak.
Weszła, sędzia poprosił, aby przedstawiła swoją wersję co i jak. Powiedziała wszystko, co miała powiedzieć.
Ma 13 lat, dwóch braci, oboje rodziców. Taaak, jeśli rodzicami można ich było nazwać.
Ojciec, który pracował w Norwegii, przyjeżdżał do domu raz na dwa miesiące. Nie dziwiło ich to, pracował na życie dla swojej rodziny. Ale nigdy nie miał dobrego kontaktu z Olą, zawsze chciał nawiązać z nią rozmowę, ale ona odpowiadała krótko na zadane pytanie.
Gdy nagle przyjechał z wiadomością, że dłużej już tak nie może. Nie może okłamywać ich wszystkich - żony, dzieci, teściów.
"Mam kogoś. Nie możemy być razem. Za jakiś czas przyjdzie wezwanie do sądu"
Gdy Mariusz z Olą to usłyszeli byli załamani. Przypomniała im się zabawa w ogrodzie.
Na sali dziewczyna oznajmiła, że chce mieszkać z matką. Miała skończone 12 lat, więc sama wybierała, gdzie zostaje.
Sąd oznajmił, że Mariusz, Ola oraz Szymon (najmłodszy z rodzeństwa) zostaną pod opieką matki. Do ojca będą się wybierać wtedy, gdy mama im na to pozwoli.
Ale to chyba nie szybko nadejdzie.
---------------------------------------------------------------------
Hej, hej Wszystkim! :)
Tu autorka , jeśli autorką mnie można nazwać ,
blogu o Zuzie i Pawle (niedokończony, ale spokojnie, wszystko w swoim czasie)
Tym razem inny siatkarz, kolejny mój ulubiony. Akcja dopiero się rozkręci. Na razie nie wiem, jak Wam się podoba prolog. ;)
Do usłyszenia, Toośka.
Bardzo ciekawie się zapowiada i czekam na więcej ;d Serdecznie zapraszam: http://moja-mala-istotka.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;) x-Kurasiowa-x
Czekam na kolejne rozdzialy, tymczasem zapraszam do siebie http://siatkarzu-koniec-przedstawienia.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńpozdrawiam:-)